lutego 4
Nie cierpię szpitali ! Mając wybór wolałabym, aby za pieniądze w prywatnym gabinecie doglądali mnie Ci wszyscy ortodonci i interniści !
Od chwili, gdy zaczęła mi się cytologia - nienawidzę szpitali ! Chodziłam tam wiele razy i za każdym razem było tak samo. Porażający odór środków do czyszczenia, papkowata zupa na kolebiącym się wózku i atmosfera ogólnego poddania się. Horror !
Nie mogę powiedzieć, że były to moje pierwsze wizyty w szpitalu, albowiem miałam już jakiś czas temu szereg nieciekawych chorób. Opiekowali się mną ortodonci, interniści, chirurdzy i psycholodzy…nic fajnego :-/ Lecz za każdym razem leczyłam się prywatnie, ale na te konkretne badania musiałam już iść do normalnego szpitala.
Wiem, że są już niepubliczne placówki, ale znajdują się zbyt daleko od mojej mieściny, abym mogła skorzystać z ich usług. Tak więc zaparłam się i chodzę. Mijam ponure korytarze i rzadko miłe pielęgniarki. Od czasu do czasu jeżdżę windami mając nadzieję, że jednak niczym się nie zarażę. Lawiruje pomiędzy mopami, które rozmywają spękane płytki i z ulgą opadam na wyświechtane krzesełko.
Nie mogę doczekać się, aż ktoś postawi blisko nas jakiś szpital na poziomie ! Jestemna tyle zdesperowana by zaciągnąć kredyt, żeby się tam zapisać i mieć kartę, uwierzcie mi !