marca 4
Rury
Właśnie konsumowałam sobie przepyszny obiad. Przyrządził go mój ukochany mąż. Nie wiem co ja bym bez niego zrobiła. Po całym dniu pracy padam na twarz, a jak wracam do domu to ostatnia rzecz na jaka mam ochotę i energię to przygotowywanie obiadu. Ale robię to bo przecież jeść trzeba. A jak to mówi moja ukochana babcia: porządny obiad to podstawa. Więc się tego trzymam i robię. Ale zdarzają się takie dni jak dziś że mój najdroższy Krzyś wraca z firmy wcześniej i zanim ja przyjdę to czeka na mnie półmisek gorącej zupy a w piekarniku piecze się świeży kurczak. Weszłam do domu, umyłam ręce, siadłam do stołu a tu nagle dzwoni telefon. Prawie zaklęłam kto o tej porze, no ale odbieram a tam słyszę: Pan zamówił te rury stalowe i kiedy mamy je przywieźć? Ja zdziwiona mówię że ja nie zamawiałam żadnych rur. A facet że ja może nie ale mój małżonek tak bo z tego numeru było składane zamówienie. Tłumaczyłam ze nie i że to pomyłka. I rozłączyłam się. Ale facet nie dawał za wygraną i za moment zadzwonił. Odebrałam już z lekka wytrącona z równowagi. Facet do mnie z wyrzutami że czemu się rozłączam jak on z tymi rurami czeka. Ja mówię że rury to nie do mnie i że pomyłka. I znów się rozłączyłam. Mąż kazał dać mu telefon i nie minęło kilka chwil i znów natręt dzwonił. Więc odebrał mój maż i słyszę: tak, rury PCV tak tak, dobrze że pan je ma ale ja ich nie chce, a jeszcze raz pan tu zadzwoni to oddam sprawę na policje za nękania. I tym sposobem zakończył dyskusję. Tyle że w tym czasie mój obiad całkiem wystygł.