marca 4
Rękodzieło
Za oknem aura taka że nawet psa ciężko na zewnątrz wygonić. A co dopiero samemu iść na jakiś spacer. Niech mi ktoś powie, że ja nie mam jakiegoś pecha. Od kilku dni szykowałam się na wyjście. Miałam w planach kupić jakąś błyskotkę a najbardziej oryginalna rękodzieło na jaka mogę sobie pozwolić dostępna jest na co wtorkowym targu. Więc wszystko już miałam zaplanowane: babcia przyjedzie do mojego synka kochanego, obiad przyszykowałam sobie z samego rana, wstałam wcześnie żeby doprowadzić się do jako takiego wyglądu a tu proszę: za oknem sypie, bardzo wieje, jest szaro i ponuro. Buty na pewno mi przemokną jak tylko wyjdę z domu. No ale muszę dziś iść, ponieważ w sobotę idę na ślub przyjaciółki i brakuje mi miedzy innymi jakiejś ślicznej kolczyki do kreacji. W sklepach taka drożyzna że nawet na samo zapięcie do niej nie było by mnie stać. Odezwę się jak wrócę a teraz wychodzę na łowy.
No i jestem powrotem. Ale zmarzłam. Dobrze, ze kochana kobietka już na mnie czekała z gorącą herbatką z sokiem malinowym. Ogólnie mimo tej pogody to jestem bardzo zachwycona zakupami. Dostałam to co chciałam, a że jedna z pań na swoim straganie miała prześliczne i co najważniejsze nie drogie broszki, to sobie kupiłam. I to dwa. Jeden z oryginalnym turkusowym oczkiem, który podkreśli moje korale, a drugi z dużym kamieniem w kolorach ziemi. Tak więc jestem gotowa na to wesele.